Która to już rocznica? Ile milionów myśli przewinęło się nad tymi sześćdziesięcioma trzema dniami? Ile refleksji? Ile analiz i przypuszczeń? Ile razy przeżywaliśmy to wydarzenie tak, jak byśmy tam byli i jakbyśmy tam ginęli?
Powstanie warszawskie, to nie tylko nasza historia. To także część nas samych. Prawda: wtedy odeszło wniwecz najlepsze pokolenie Polaków. Naród poniósł stratę, ktorej nie da się odrobić nigdy. Z tej straty wynikają niewykorzystane szanse. Powstała wyrwa w tkance narodowej, po ktorej został kikut w niczym nie przypominający straconej tkanki.
Wielu z nas zadaje sobie przy okazji tej kosntatacji pytanie: czy było warto... I jeszcze bardziej dramatyczne pytanie kolejne: czy dowódcy Polski podziemnej mieli prawo moralne do wzniecenia tej z góry przegranej batalii?
Z perspektywy obserwatorów post factum łatwo jest ferować opinie takie, czy inne. Natomiast wydaje mi się, że ktokolwiek znalazłby się na miejscu dowódców wojskowych czy politycznych państwa podziemnego musiałby podejmować decyzje o super-historycznej doniosłości w warunkach ograniczonego dostępu do faktów oraz wobec błyskawicznie zmieniającej się sytuacji.
Niemcy w widoczny sposob byli w odwrocie. Ze wschodu nadchodzili Sowieci. Obszary zajęte przez Sowietów były natychmiast poddawane sowietyzacji. Radio sowieckie ale mówiące po polsku wzywało Polaków do zrywu. Czy można było dopuścić do sytuacji dokonanej na kresach wschodnich, gdzie bolszewicka machina nie dawała żadnych szans na odradzanie się polskości?
I czy można było ignorować energię żołnierzy podziemia, którzy rwali się do walki?
Odpowiadama na swoje pytania tak: Nie, nie można było. Lato 44-go, to moment w dziejach Polski, kiedy nie mieliśmy wyjścia, ani żadnego wyboru. Próba ocalenia niepodległości przez fakt dokonany była racjonalna i ogrom strat materialnych pomnożony przez niepowetowane ofiary w ludziach nie obciąża decydentów Polski podziemnej. Zbrodnia została dokonana przez Hitlerowców oraz ich wspólników z Litwy, Łotwy czy Ukrainy. Ale temu nikt się wówczas nie mógł dziwić. Zbrodnia została też dokonana przez sowieckich ludobójców, którzy z premedytacją wstrzymali ofensywę i zabronili aliantom zachodnim lądowania na wschód od Warszawy, żeby bezpiecznie i bardziej efektywnie wspierać powstańców. A tej zbrodni bolszewickiej nie sposób było przewidzieć.
Odium winy spoczywa wyłącznie na okupantach; tych brunatnych i tych czerwonych. Dowódcom powstańczym należy się wyłącznie wieczna pamięć, wdzięczność i miejsce w panteonie narodowym.